czwartek, 7 grudnia 2017

Jak zdać prawo jazdy

Witajcie kochani. Wczoraj zdałam prawo jazdy. Udało mi się to za pierwszym razem, ale nie o tym post. Postanowiłam podzielić się kilkoma radami, które mogą Wam pomóc. Wiele z nich pewnie czytaliście na innych blogach, ale mimo tego przeczytajcie - bo mi pomogło :)



1. Dobry OSK to podstawa. Poczytajcie opinie na temat OSK w Waszym mieście. Nie sugerujcie się ceną - w końcu to inwestycja na całe życie.

2. Skoro dobry OSK to dobry instruktor. Jeśli jednak okaże się, że instruktor nie poświęca uwagi na rzeczach, które sprawiają Wam problemy- poproście go o to. Nic nadzwyczajnego. Instruktor jest po to, by nauczyć Was dobrze jeździć i opanować podstawowe manewry.

3. Dużo testów. W wolnej chwili od pracy, szkoły czy innych obowiązków sięgnijcie po materiały do nauki, które zapewne dostaniecie w OSK. Uczcie się znaków, przepisów i przede wszystkim rozwiązujcie testy (zapewne dostaniecie płytę z nimi , bądź kod aktywacyjny do danej strony z nimi). TESTY , TESTY i jeszcze raz TESTY.  Najlepiej robić to już podczas trwania kursu, a nie na koniec przed egzaminem.

4. Jazdy doszkalające. Jeśli nie czujecie się na siłach, widzicie, że czegoś jeszcze nie opanowaliście przez te 30 godzin zajęć praktycznych - wykupcie sobie jazdy doszkalające. A szczególnie dzień przed egzaminem. W ten sposób "rozjeździcie" się i oswoicie ponownie przed egzaminem.

5. EGZAMIN. Na samą myśl o egzaminie przechodzą dreszcze. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują :) Nie myślcie o egzaminie jak o czymś co zaważy na Waszym życiu. Podejdźcie do tego na luźno, jak nie za pierwszym to uda się za drugim. Nie wywierajcie presji, że musicie już zdać i koniec. ALE UWAGA ! Nie myślcie też, że nic nie potraficie i nie zdacie. Tutaj trzeba rozgraniczyć zbytnią pewność siebie - a pesymistyczne myślenie. Musicie znaleźć się pomiędzy np. ,,Pokażę że potrafię jeździć, ale jak nie wyjdzie to nic się nie stanie, następnym razem wyjdzie" . Reasumując- musicie być pewni swoich umiejętności, a zarazem nie nastawiać się, że musicie zdać od razu , bo jak nie to świat się zawali. Nie zawali się :) Mam nadzieje, że mniej więcej wytłumaczyłam o co chodzi :)
Poza tym nie czytajcie nieprawdziwych opinii na temat egzaminatorów. Tym będziecie niepotrzebnie zapychać sobie myśli. Ważne jest też, abyście przed egzaminem się zrelaksowali- zrobili to co lubicie. Zapomnijcie na chwilę, że jutro egzamin :) Wiem, że łatwo się mówi ale to pomaga.
Na pewno nie polecam żadnych tabletek uspokajających . Mogą wpłynąć negatywnie na reakcje na drodze. Opanujcie stres, głębokie wdechy :)
W dzień egzaminu fajnie byłoby gdyby ktoś bliski z Wami poszedł. Doda Wam to otuchy. Nie przychodźcie zbyt wcześnie, bo atmosfera w poczekalni jest straszna. Będziecie się jeszcze bardziej stresować. A jak już będziecie wcześniej to polecam założenie jednej słuchawki do ucha i włączenie sobie ulubionej muzyki. Ale tylko jednej- żebyście słyszeli, kiedy będą Was wołać :)
Jak już Was wywołają to głęboki wdech i wydech i do przodu :) A kiedy wsiądziecie do samochodu pomyślcie, że jedziecie własnym samochodem :)


Mam nadzieję, że powyższe porady trochę Wam pomogły. Wiem, że łatwo się mówi ale sama to przeżywałam. Nie dajcie się stresowi. Stres działa bardzo destrukcyjnie. Uspokojenie i pełne skupienie i  będzie dobrze. Ja przed wyjściem na egzamin wzięłam dwa głębokie wdechy i ruszyłam do akcji. Egzaminator nie był zły. Był oficjalny i wydawał polecenia. Nie zauważyłam jakiejś specjalnej złośliwości z jego strony. Więc nie wierzcie w te złe opinie. Starajcie się uśmiechać i pokazać, że jesteście pozytywnie nastawieni.

Powodzenia Wam życzę, dacie radę. PEŁNE SKUPIENIE I SPOKÓJ ! Kto jak nie Wy? :)  Nie poddawajcie się.I nie ważne, czy zdacie za pierwszym czy dziesiątym razem. To nie ważne. Głowa do góry i jeszcze raz powodzenia na egzaminie ! :)

sobota, 16 września 2017


Na dworze coraz zimniej więc zapraszam na odsłuchanie mojego nowego kawałka :)
Pozdrawiam serdecznie,
Amy


niedziela, 20 sierpnia 2017


,,Kilka słów"
Świeżynka na moim kanale. Serdecznie zapraszam do odsłuchania :)
Pozdrawiam Was serdecznie,
Amy.

wtorek, 16 maja 2017

Fotorelacja

Hej,
przychodzę z fotorelacją z wypadu na Pyrzowice i do Wisły. Weekend miło spędzony, ba... nawet przedłużony. Wypad na lotnisko do Pyrzowic obowiązkowo minimum trzy razy w roku. W tym roku był już pierwszy ;) Uwielbiam w tym miejscu ciszę i spokój. Co jakiś czas słychać tylko odlatujący, bądź przylatujący samolot. Prócz tego nic... cisza... Od dziecka lubię samoloty.. zaraził mnie tym mój tata, który wiele razy zabierał mnie w to miejsce. Za każdym razem widziałam jego fascynację samolotami. I tak też zostało mi :)
W poniedziałek spontaniczny wyjazd do Wisły. Jechaliśmy około półtorej godziny. Wróciliśmy wieczorem. Piękne widoki, góry... spokojny rynek, uprzejmi ludzie, figurka Adama Małysza z czekolady, wspaniała skocznia (w telewizji wydaje się mniejsza) a do tego przepyszne jedzenie :)
Wprawdzie byliśmy tylko na pizzy i lodach, ale smak nieziemski. Prawdziwa włoska pizza, a lody mega słodkie i śmietankowe. I to się nazywają PRAWDZIWE włoskie lody, gdzie czuć pyszną śmietankę :)  Po tak pysznych doznaniach smakowych miałam ochotę skosztować ich naleśników, ale chyba turlałabym się do auta w drodze powrotnej. Na pewno wrócę tam. I na dłużej. Jako, że wyjazd był spontaniczny nie mogłam zostać na kilka dni. Ale jeszcze odwiedzę Wisłę ;)




















poniedziałek, 13 lutego 2017

Siła do życia - nowy track

Dobry wieczór,
piszę krótkiego posta, aby podzielić się z Wami nową nowiną.
Otóż nagrałam długo wyczekiwanego tracka. Nie jest najlepiej nagrany, ponieważ nie czułam się najlepiej, ale już długo obiecywałam i nie chciałam być gołosłowna.
Mam nadzieję, że przekaz jaki w nim jest dojdzie do Was i nie będziecie się poddawać. Nigdy.
Walczcie o siebie, marzenia, życie.
Buziaki ! ;)


piątek, 20 stycznia 2017

Kallos Biotin recenzja

Cześć. Dziś po dłuższej przerwie postanowiłam dodać opinię na temat maski Kallos Biotin. Będąc na zakupach zauważyłam coś nowego. Postanowiłam ją wypróbować.  Kallos maska z biotyną, która zamknięta jest w standardowym plastikowym pudełeczku. Konsystencja maski w sumie nie różni się od pozostałych masek Kallosa. Zapach przyjemny, przypominający cytrusy.  Na początku myślałam, że jest ok. Ale do czasu...

PLUSY :

+zapach
+cena
+konsystencja


MINUSY :
- plącze włosy
- nie odżywia
- nie wygładza
- wręcz niszczy (?)

Chcę odnieść się do minusów. Po wyschnięciu włosów, one bardzo się plączą. Maska ma za zadanie "upiększać" włosy. Jednak moim zdaniem tego nie robi. Włosy są szorstkie. Mam wrażenie, że stan moich włosów się pogorszył. A co za tym idzie- więcej ich wypada. Po około miesiąca stosowania zauważyłam negatywy tej maski. Nie zmieniłam nic w pielęgnacji włosów, oprócz maski. I podejrzewam, że wypadanie to jej wina. Z bólem serca piszę ten post, ponieważ większość masek Kallosa sprawdziła się u mnie i poprawiła stan moich włosów. Ta niestety ten stan pogorszyła, nad czym również ubolewam... Długo walczyłam o w miarę zdrowe i ładne włosy. Teraz ponownie muszę walczyć.

U mnie się niestety nie sprawdziła. Tym razem firma Kallos nie popisała się i bardzo mnie rozczarowała. Pozostaje mi wrócić do mojej ukochanej keratynowej, bądź multiwitaminowej.
Może na Waszych włosach sprawdzi się lepiej. To, że u mnie się nie sprawdziła, nie znaczy że będzie tak u Was. W internecie jest dość dużo dobrych opinii na jej temat. Każdy włos jest inny.
Piszcie jakie macie doświadczenia z tą maską :)