niedziela, 28 lipca 2013

Broken...

Cześć.Trochę mnie nie było.Problemy..w ogóle rozstanie z chłopakiem wstrząsnęło mną porządnie..Ciężko jest pozbierać się po stracie ukochanej osoby. Niestety trafiłam na człowieka, który wykorzystywał moją dobroć,poświęcenia i całą siebie. Przeklinam 2 lipca ! Po tym wszystkim miałam bardzo zły i stresujący okres. Dopiero od tego piątku można powiedzieć, że zaczynam żyć na nowo. Było i jest ciężko, ale wiem że jestem silna i dam radę. W sobotę wizyta u fryzjera i podcięcie włosów i grzywki, potem sprzątanie w mieszkaniu,spędzanie czasu z babcią,wypad do Silesii City Center z Andrzejem, potem zakupy (kupiłam piękne "trampki" z ćwiekami- różowe, czarne buty na koturnie z kokardą na środku - dam zdjęcia jak tylko będę mogła. Do tego trzy jeanoswe spódniczki- cudo ! :) Jestem zadowolona. Dziś farbowanie odrostów, podcinanie włosów mamie i tacie. Niestety o 17:00 wyjeżdżam i nie będzie mnie może jeszcze z tydzień. Życie toczy się dalej, czy z nim czy bez niego. Teraz wiem, że życie nie kończy się na jednej osobie. Nie wolno się zbytnio przyzwyczajać i pozwalać się krzywdzić, bo potem się cierpi bardziej niż myślimy. TAKŻE DOBRZE RADA- NIGDY NIE POZWALAJCIE SIĘ KRZYWDZIĆ.

A teraz kończę wpis- napiszę jak wrócę.

Amy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz